Blog o zdrowiu jest częścią portalu poradnikmedyczny.pl blogi | zdrowie
nini
Lepiej spłonąć niż powoli wyblaknąć
2005-07-30 19:21  4
Coraz częściej myślę, żeby zakończyć to wszystko "już, teraz, jak najszybciej" ale zawsze jest jakiś powód, dla którego jednak żyję dalej.

Zaczynam widzieć brud, zawsze tylko go czułam, czułam jak piecze i boli mnie miejsce, w którym znajduje się brud, a teraz zaczynam też to widzieć. Powierzchnia skóry zmienia kolor, robi się sina, czarna... Brud wnika coraz głębiej. Widzę to i czuję. To jest prawdziwe, namacalne! To wcale nie moje złudzenie tak jak kiedyś mi się wydawało! Nie daje mi to spokoju, nie mogę wytrzymać w jednym miejscu, widząc, że gdzieś na moim ciele jest brud. Walka z tym nic mi nie daje, cały wysiłek na marne. Kiedy nie uda mi się skutecznie usunąć brudu, albo kiedy nie mam już siły z nim walczyć, widzę te brudne osoby, od których pochodzi całe to zło, oni się cieszą, że mi się nie udało do końca się oczyścić, widzę ich tryumujące uśmiechy, słyszę szydercze, zadowolone głosy, chcą mnie pokonać, zniszczyć...
2005-07-30 19:08  3
Nikt za mną nie tęsknił. Przez dwa tygodnie, kiedy mnie nie było, wszyscy mogli żyć normalnie. Wiem, że ulżyłoby im gdyby mnie nie było. Nikt z mojej rodziny nie przyznałby się do tego, ani przede mną, ani nawet przed sobą, ale ja wiem, po prostu jestem pewna, że beze mnie byłoby im lepiej. Nie wiem czy moja rodzina mnie kocha, w moim domu nigdy nie usłyszałam takich słów. Jedyną osobą, która powiedziała, że mnie kocha była moja mała jedenastoletnia przyjaciółka z psychiatryka. Ale może to moja wina, ja również nigdy nie wyznałam nikomu miłości.
2005-07-27 18:27  2
Nie wiem czy wytrzymam dwa lata.
Przez dwa tygodnie na obozie zapomniałam już o problemach, które czekają na mnie w domu. Dopiero po powrocie bardzo szybko przypomniałam sobie o ojcu wiecznie narzekającym że jest zmęczony, o matce próbującej zdominować wszystkich i wszystko, o naszej małej klitce w blokach i o mojej nerwicy natręctw.

Na obozie nie miałam prawie zupełnie żadnych natręctw, niemalże nie zauważałam tego brudu wokół mnie. Ale teraz, kiedy wróciłam, znowu wszędzie widzę brud, czuję jak on we mnie wnika, wchłania się we mnie, wżera się do środka mnie.Nie mam już siły z nim walczyć. Moja rodzina też nie ma siły mnie dłużej znosić. Zdaję sobie z tego sprawę, onie nic nie rozumieją i nigdy nie zdołają zrozumieć. "Natręctw nie da się zrozumieć" - tak powiedziała kiedyś moja lekarka. Miała zupełną rację. Kiedyś chciałam aby mnie zrozumieli, tłumaczyłam, opowiadałam. Dopiero teraz wiem, że to wszystko było na marne, nie miało sensu. Niepotrzebnie traciłam energię, czas i nerwy. Nie zrozumieją nigdy. Ale nie mam do nich o to pretensji, ja pewnie też bym nie rozumiała gdybym tego nie przeszła.

Podobno robi się lżej, kiedy można się wygadać. Ale ja myślę, że przychodzi taki moment, gdy brak juz siły i ochoty na mówienie o tym co boli. Ja przynajmniej nie odczuwam juz takiej potrzeby.

Mam dosyć psychologów, psychiatrów i wszystkich psycho-coś tam. Oni słuchają, bo to ich praca, przytakują, patrzą współczująco. Kiedyś wydawało mi się, że oni się naprawdę przejmują i naprawdę się angażują. Teraz wiem, że to wszystko było wyłącznie złudzeniem. Oni niewiele rozumieją, większość z nich powtarza tylko wyuczone z książek regułki.
Zwykły laik także nie zrozumie jeśli nie przeszedł czegoś podobnego. Empatia? Nic takiego nie istnieje! Nie można wczuć się w czyjąś sytuację jeśli się samemu w niej nigdy nie było. Myślę, że po prostu się nie da i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej!
2005-07-26 22:02  1
Pojutrze skończę szesnaście lat. Od września zacznę chodzić do liceum. Liceum to podobno najlepsze lata życia. Ale ja w to nie wierzę. Nie wierzę, że w ogóle kiedykolwiek nadejdzie jakiś dobry okres.

Próbowałam ze sobą skończyć. Trzy razy. Pierwszy raz w wieku 14 lat. Nic z tego nie wyszło. Szpital, płukanie żąłądka i zewsząd głupie pytania "dlaczego to zrobiłaś?" Ale nie będzie już kolejnej próby, tym razem zrobię to dopiero wtedy gdy będę zupełnie pewna, że chcę umrzeć i wtedy już nikt mnie nie uratuje.
Za dwa lata skończę osiemnaście lat. Wtedy już mamusia nie będzie mi wydzielała leków, już nie będzie chodziła za mną i sprawdzała co z nimi robię.
Poleć stronę » Wpisz adres email osoby której polecasz stronę:
© 2005-2012 Activeweb Medical Solutions.
Blog o zdrowiu jest częścią portalu www.poradnikmedyczny.pl | zdrowie | kardiologia | ginekologia.