
zdrowie
dla lekarzy:
dla lekarzy:
kardiologia
ginekologia
chirurgia
onkologia
radiologia
genetyka
choroby zakaźne
konferencje

Lepiej spłonąć niż powoli wyblaknąć | 2005-10-29 22:28 34 Moja matka nie jest normalna. Obraziła się na mnie tydzień temu. Nie odzywa się do mnie. A nie, zapomniałam. Odzywa się kiedy ma ochotę na kogoś się wydrzeć. komentarze: 4 Czytaj i dodaj nowy » 2005-10-23 17:41 33 Dzisiaj obudził mnie lęk. To dziwne, to było podobnie jakby budził mnie człowiek. Tyle że człowiek potrząsa moim ramieniem, a lęk potrząsnął moim sercem. W obydwu przypadkach jest to strasznie nieprzyjemne. komentarze: 2 Czytaj i dodaj nowy » 2005-10-09 20:43 32 smutno mi smutek mnie ogarnął tęsknię za Twym ciepłym spojrzeniem za dłońmi które zbierają moje łzy tęsknię za Twym czułym słowem za Twymi gestami za przytulaniem i czułością które choć nigdy ich nie było ogarniają i uspokajają mnie gdy bardzo się boję tęsknię za Tobą wróć choć nigdy Cię nie było ja ciągle wierzę że kiedyś jeszcze będziesz przy mnie potrzebuję Cię czekam komentarze: 5 Czytaj i dodaj nowy » 2005-10-07 21:12 31 To jest lęk. Dzisiaj już wiem jak go nazwać. Siedzi we mnie i wyżera mnie od środka. Tkwi w moim ciele i w mojej duszy, w każdej najmniejszej cząstce mnie. Moje myśli przepełnione są lękiem, każda z osobna i wszystkie razem, jedna po drugiej. Tu lęk, tam lęk, gdzie tylko zajrzę, w każdym zakątku mojego umysłu, wszędzie czai się lęk. Nie, on się już nawet nie czai, nie chowa się przede mną w ukryciu, teraz już jawnie mnie pochłania, nie potrafi się ukryć, nie potrafi być dyskretny ani sugestywny. Teraz już wiem, jak straszny jest w całej okazałości. A może to jeszcze nie jest jego cała okazałość? Może to jeszcze nie wszystko, na co go stać? Może potrafi być jeszcze okrutniejszy? Może to tylko początek? To drżenie, bicie serca słyszane w zupełnej ciszy, dziwnie obcy krzyk niemogący się wydobyć ze zduszonego gardła, miotanie się w niewidzialnej pułapce, aby wreszcie złamać się, nie czując nic prócz zupełnej pustki i beznadziei… Czy naprawdę może być jeszcze gorzej? Te niteczki strachu wplotły się w moje życie zupełnie niepostrzeżenie, niby jako złote, udawały wrażliwość. Wkradły się do mojej duszy przetykając ją raz po razie coraz to nową gałązką strachu. Po cichutku oplotły tak mnie całą. Były łagodne, delikatne i czułe, a teraz mają kolce, teraz bolą. I tak cały żywopłot cierni otoczył mnie. A może to nie żywopłot? Może to mur? Odbijam się od niego głucho, ilekroć próbuję się uwolnić. A drzwi nie widać nigdzie, nawet okna gdzieś zniknęły… Kiedyś jeszcze widziałam czasem choć promyk słońca, a teraz mrok. Teraz tylko głucha cisza. Ta cisza brzmi smutno i melodyjnie, jakby chciała mnie uśpić. Śpiewa mi słodkie i pieszczotliwe kołysanki, które płyną w mojej głowie, muskając i głaszcząc niespokojne myśli. Ale dlaczego ta cisza już nie jest kojąca? Dlaczego teraz dźwięczy przeraźliwie głośno, przytłacza mnie swoim ogromem? Dlaczego teraz boli, jakby nagle jej było za dużo? Wypełnia wszystko, co było kiedyś ważne. Teraz nie liczy się już nic, oprócz tego jak z tą ciszą walczyć. Co zrobić, aby odeszła lub chociaż cofnęła się o krok, choć o ten jeden krok, którym mnie zdruzgotała. Albo aby dała o sobie na chwilę zapomnieć. Aby chociaż przez jeden moment poczuć zwykłe życie, zwyczajne sprawy. Być może ten smak jest gorzki, może nie zawsze jest różowo. Ale ja już tego nawet nie pamiętam. Teraz wszystko wydaje się być łatwiejsze i lżejsze od lęku. Wszystko jest lepsze od tych wieczorów, kiedy wtulam głowę w poduszkę, bojąc się, żeby nic złego się nie stało, żeby tylko o tym nie myśleć, żeby jak najszybciej zasnąć, żeby było już jutro… Wszystkie smutki i nieszczęścia świata są dla mnie tylko drobiazgiem, od nich jest wyjście, jest zapomnienie, jest odpoczynek, jest ulga. A przed lękiem nie ma ucieczki - on jest we mnie. …Bo życie przestaje być zabawne, kiedy lęk jest tak wielki, że jedynym ratunkiem wydaje się być ból i tylko w nim można się zatracić, odgrodzić od wszystkiego. Kiedy ból przeszywa ciało, wszystkie myśli, wszystkie lęki przestają istnieć chociaż na chwilę… A może ja już nawet nie chcę tego zagłuszać? Może już się przyzwyczaiłam? Codziennie zasypiam kołysana przez lęki, one są chyba jedyną pewną rzeczą w moim życiu, jedynym oparciem. Bo kto codziennie utuli mnie do snu? Kto spowije moje myśli mgłą zapomnienia? Tylko lęk. Tylko on będzie tu zawsze, nigdy mnie nie zostawi. Choćbym była zła, okrutna i zasłużyła na karę, lęk nigdy nie odejdzie, jakakolwiek bym była. Bo on przecież jest karą. Karą za wszystkie krzywdy, które wyrządziłam. A ta kara się nigdy nie skończy, ona będzie trwać wiecznie, bez względu na to, czy ja się poprawię, czy nie. Teraz już za późno - już mi nic nie pomoże. Muszę cierpieć za wszystko. A może kiedyś lęk po prostu zniknie? Może kiedyś odpocznę. A może ktoś mnie od niego uwolni? Proszę, zabierz ten okropny lęk, on mnie niszczy, nie chcę go już… komentarze: 4 Czytaj i dodaj nowy » 2005-10-02 19:50 30 Gdybyś w oceanie policzył każdą kroplę, Gdybyś lunatyka przejrzał sny okropne, Gdybyś całą nienawiść ludzką nieskończoną zamknął w jednym sercu i ukrył pod wrażliwości zasłoną, Gdybyś szczerze skłamał, Gdybyś silną wiarę dziecka złamał, Gdybyś żywy ogień zamroził i okaleczył, Gdybyś na ślepego spojrzał z pogardą, czekając odsieczy, Gdybyś zniszczył zimne mury między ludźmi wzrosłe z egoizmu, strachu i samotności, Gdybyś wiedział, ile rozczarowań spotka cię, Gdybyś znał godzinę śmierci swej, Gdybyś pamiętał, ile razy próbowano cię zdradzić, Gdybyś wzruszył uśmiechem kogoś, kto chce zabić, Gdybyś na zawsze nabrał w usta wodę, Gdybyś zrozumiał, dlaczego chciałam odejść, Gdybyś swego anioła stróża uraził nieostrożnym słowem, To tak jakbyś niszczył mosty, które w duszy wciąż buduję nowe. komentarze: 2 Czytaj i dodaj nowy » 2005-10-01 20:01 29 Miałam dzisiaj się uczyć. Niestety nie udało się. Przed południem wyszłam sobie do miasta pooglądać ciuchy, bo niestety krucho z kasą i o kupowaniu rodzicom wolę nie wspominać i tak już za bardzo nadwyrężam ich kieszeń swoim własnym istnieniem. Potem zasnęłam na łóżku, byłam strasznie zmęczona. Czasu wystarczyło jeszcze tylko na napisanie wypracowania z angielskiego, bo na po południe byłam umówiona na basen. Teraz boli mnie głowa, chyba rzeczywiście niepotrzebnie poszłam na basen i tak sobie chodziłam po dworze z mokrymi włosami. A co tam najwyżej będę chora. Ale mam nadzieję, że nie do tego stopnia, że nie będę mogła chodzić do szkoły. O! I jeśli będę chora, to nie będę miała takiego apetytu i może schudnę. komentarze: 0 Czytaj i dodaj nowy » |