Blog o zdrowiu jest częścią portalu poradnikmedyczny.pl blogi | zdrowie
pokrętne zdrowie II
walka a raczej bezradność wobec łuszczycy, zaniku mięśni. dysplazji stawu biodrowego, ostatnio boreliozy, częstymi zaburzeniami depresyjnymi...Mam też na codzień do czynienia u mojego towarzysza życia z prawdopodobnie wrzodem żołądka , uchyłkowością jelita ,odnowieniem kontuzji kolan, bólów kręgosłupa , epilepsją , cukrzycą, powikłaniami cukrzycowymi( żylaki, niegojące się rany), zapaleniem ścięgien .Jakby bylo malo , to jeszcze przewlekłe i ostre zapalenie trzustki, ropien trzustki, plyn w opłucnej... Do tego mama z demencją starczą ...Czy trzeba czegoś więcej?
Dla zainteresowanych- jestem jantar...
2007-04-26 19:35  pokrętne zdrowie (93)
cd. poprzedniego wpisu.
Kiedy poprosiłam lekarza o to, żeby w końcu zaczęli mnie leczyć , a nie tylko "przechowywać" w zakładzie- lekarz wypraszając mnie z gabinetu wykrzyczał " PANI MA ZABURZENIA OSOBOWOŚCI, PANI POWINNA SIĘ...LECZYĆ! ". Biedny, o mało nie wykrzyczał , że w zakładzie psychiatrycznym !A gdzież ja byłam i o co prosilam , jak nie o leczenie, badanie, rozmowę??? Przy okazji stwierdził,że jestem zdrowa i powinnam nauczyć się udawać! Jaja!
Przesiedziałam 3 tygodnie na poddaszu nie widząc lekarza, pielęgniarki. Ot - posiłki i leki. No, mogłam jeszcze kleić kwiatuszki z papieru! Hmm...Ciekawe, jak byla leczona Violetta Villas ? Z tego co wiem, była na drugim poddaszu, ale rozminęłyśmy sie w czasie ...
Kiedy dostałam wypis do ręki- kolejne oburzenie! Przebieg leczenia - wspaniały, lekarstwa- wpisane nie te , które brałam , a na dodatek w ilu zajęciach bralam udział !!!Kazałam przepisać mój wypis i nanieśc poprawki. Niestety- zamiast polepszyć- pogorszyłam - napisali jeszcze wieksze bzdury i na dodatek pani ordynator zaparła się , że brałam pewien lek , a ja go nie widziałam na oczy...No coż- moze komuś był potrzebny w domu i komuś trzeba bylo fikcyjnie podawać go , żeby wszystko w papierach pasowało?...
Już teraz wiem, że musze leczyć się gdzieś indziej...
Następny wpis będzie o moim wyjeździe na konsultację 550 km od domku. Kolejna parodia!
Pozdrawiam wszystkich
2007-04-20 08:29  pokrętne zdrowie (92)
Dwa dni temu wróciłam ze szpitala psychiatrycznego. Nic lepiej, nic gorzej się nie czuję. ale jak mam się lepiej czuć, skoro lekarz nie widzi swoich pacjentów przez nawet 4 tygodnie?!
Dziwny to szpital...dziwie sie, że jeszcze takie istnieją!
To jest szpital dla nerwowo i psychicznie chorych. Mieści się w kilku budynkach 2 piętrowych- osobno dla kobiet, osobno dla mężczyzn.osobno dla ludzi pod obserwacją skierowanych przez medycynę sądową.
Najpierw jest przyjęcie pacjenta w takim malym drewnianym baraczku. Tam ze skierowaniem , krótkie wypelnianie formularzy, spisywanie rzeczy przywiezionych , pomiar ciśnienia. Później już właściwy budynek. Na parterze ciężko chorzy psychicznie i na obserwacji. Koszmar! Krzyki , wrzaski, kradzieże, ludzie z ciężką schizofrenią, nie potrafiący mówić, lub powtarzający cały czas to samo...Na drugi dzień wizyta u lekarza. Raptem 10 minut i całkowita niemożność powiedzenia , wytlumaczenia co się czuje. Od razu przepisała mi andepin - lekarstwo które łykałam 7 miesięcy...No i po raz wtóry stwierdzila , że jestem uzależniona od lorafenu, choć..brałam go jedynie raz dziennie na spanie...
Dzięki temu, że miałam jedynie depresję - przeniesiono mnie na poddasze, gdzie jest szpitalny raj. Tam można robić wszystko i ma się własną klamkę do drzwi, żeby inni nie mogli wejść. I od tego momentu- koniec z kontaktem z lekarzemj! Byłam z pacjentką w pokoju, ktora miala ciężką depresję połączoną z lękami. Sama nie zeszla do lekarza, więc przez 3 tygodnie jej stan tylko się pogarszał, bo leki miała źle dobrane.
Liczyłam po cichu na rozmowy z psychologiem( zeszłym razem mialam , takie pół prywatne). Po 2 dniach zapukalam do jednego z dwóch gabinetów psychiatry, bo chciałam się dowiedzieć, czy w tym roku też moge liczyć na jakieś sesje. Zapukałam, weszłam. Pani psycholog miała przed sobą krzyżówkę . Na pytanie , czy mogę chwilkę porozmawiać- kazała mi opuścić gabinet, bo TERAZ JEST ZAJĘTA ! Wyszłam , ale nie omieszkalam ulżyć sobie werbalnie i niecenzuralnie ...Wściekla - poszłam do lekarza, żeby zmienił mi leki.
cdn
Poleć stronę » Wpisz adres email osoby której polecasz stronę:
© 2005-2012 Activeweb Medical Solutions.
Blog o zdrowiu jest częścią portalu www.poradnikmedyczny.pl | zdrowie | kardiologia | ginekologia.