
zdrowie
dla lekarzy:
dla lekarzy:
kardiologia
ginekologia
chirurgia
onkologia
radiologia
genetyka
choroby zakaźne
konferencje

walka a raczej bezradność wobec łuszczycy, zaniku mięśni. dysplazji stawu biodrowego, ostatnio boreliozy, częstymi zaburzeniami depresyjnymi...Mam też na codzień do czynienia u mojego towarzysza życia z prawdopodobnie wrzodem żołądka , uchyłkowością jelita ,odnowieniem kontuzji kolan, bólów kręgosłupa , epilepsją , cukrzycą, powikłaniami cukrzycowymi( żylaki, niegojące się rany), zapaleniem ścięgien .Jakby bylo malo , to jeszcze przewlekłe i ostre zapalenie trzustki, ropien trzustki, plyn w opłucnej... Do tego mama z demencją starczą ...Czy trzeba czegoś więcej? Dla zainteresowanych- jestem jantar... | 2007-03-29 10:02 pokrętne zdrowie (91) No tak... Ja się leczę, łykam prochy antydepresyjne, nasenne, uspokajające a moja chora mama daje mi coraz częściej do wiwatu! Od kilku dni czekam na przyjęcie do szpitala psychiatrycznego. ale , im bliżej świąt, tym mam większe opory. bo znowu rodzina powie, że wybrałam sobie taki termin, żeby nie być na święta z mamą i ewentualną rodziną. Już przeszłam przez takie pomówienia 2 razy - raz dostałam skierowanie do sanatorium i akurat wypadały mamy urodziny, a raz - byłam w klinice w Warszawie . Za każdym razem było mi to na rękę, bo mama nie pozostawała wtedy sama. Niestety, rodzinka odebrała to inaczej - że uciekam, kiedy oni mają przyjechać. Teraz też tak będzie . A co ja mam zrobić? Jestem w koszmarnym dole, snuję się jak cień, placzę, jestem niekomunikatywna a jedyną pocieszającą myślą jest myśl o ...śmierci. Ale nie chcę tak żyć!!!To nie jest życie ! Chciałam zrezygnować teraz ze szpitala, żeby znowu nie było rodzinnej afery...Ale dzisiaj mama dolała oliwy do ognia. Obudziło nas walenie drzwiami tak potężne, że u mnie na górze trzęsły sie meble i naczynia. Byla 4.30...Najpierw zszedł do mamy Jurek - oczywiście chodziło o klucze. Do kuchni , ze niby jej ukradliśmy. Jurek ile mógł- szukał, ale zrezygnował. Mama zaczęła coraz głośniej wyzywać nas . Zaspana zeszłam do niej , żeby poszukać jej tego klucza. Ale ...mama nie pozwoliła , bo przecież według niej - my mieliśmy ten klucz...Była ubrana i czekała na opiekunkę z PCK, z którą miała ponoć iść do fryzjera( ja wiedziałam , że nie) . Nasłuchałam się wyzwisk, próbowała mnie kopnąć, uderzyć ( choć ma teraz chyba 140cm - w agresji jest bardzo silna i niebezpieczna) . Prosiłam,żeby poszła spać, ale obrazona na wstretną złodziejkę nawet nie chciała mnie słuchać. Klucza nigdzie nie znalazlam, chyba miała go przy sobie , ale nie pozwolila tego sprawdzić. Wróciłam do siebie cała roztrzęsiona i beznadziejnie zagubiona. I już wiedziałam,że muszę iśc do szpitala! Juz nie będe oglądać się na rodzinę, na to, że są święta. Przecież mimo wszystko, ja chcę żyć!!! Kiedy przyszla rano opiekunka PCK okazało się, że mama powiedziała jej, że w nocy narozrabiała. ale przeprosin nie doczekałam się, jedynie odwróciła się na mój widok plecami i nie odpowiedziała na powitanie...Hmm...Choroba chorobą, ale ...wystarczyloby jedno małe słówko, skoro wie, pamięta , co się stało... A takich nocy i dni jest wiele, bardzo wiele! Wiem , że jest chora, ale dlaczego ja mam też być chora , dlaczego mój związek z kochanym człowiekiem ma się rozpaść, bo żal do mamy przelewam na niego? Boję się iść do szpitala, bo raz już przez to piekło przeszłam. Teraz bedzie gorzej, bo zostawiam w domu chorą mamę i chorego Jurka. Czy to są dobre warunki do wyzdrowienia? ... (2007-04-01 21:42:31) Powrót »Tak czytam, i czytam i czytam o chorobie Twojej mamy... I chyba zaczynam się bać tego, jak będzie wyglądała starość moich rodziców... :( Komentuje: Natka Nowy komentarz: |