
zdrowie
dla lekarzy:
dla lekarzy:
kardiologia
ginekologia
chirurgia
onkologia
radiologia
genetyka
choroby zakaźne
konferencje

Nie wiem, jaki jest życia sens, nie wiem, co przyniesie dalsza wędrówka... Brnę jednak w zaparte. Na złość wszystkim popaprańcom. | 2008-02-10 11:55 Psychologia behawioralna Wczoraj podczas rozmowy z pewnym Kimś przyszedł mi do głowy pewnien bardzo ładny przykład obrazujący moje zachowanie. Jest ktoś, kto często zaprasza mnie do siebie. Albo ja tego kogoś zapraszam w moje progi. Rozmawiamy, niejednokrotnie przez wiele godzin. Przychodzi taki czas, że nagle - jedna osoba przestaje mieć wolne chwile na rozmowy. Zaprasza do siebie, ale kiedy przychodzę, to nie jest już to, co kiedyś. Jest zajęty swoimi sprawami, to, co mówię jednym uchem słucha, drugim wypuszcza. Zaczynam się czuć nieswojo. Coraz rzadziej przychodzę. Bo i coraz ciężej tego kogoś zastać. Pukam do drzwi, niejednokrotnie nie zostają mi one otwarte. Jednak chyba najbardziej gryzie, gdy drzwi uchylają się, a kiedy już chcę powiedzieć, jak bardzo się z tego cieszę, zostają mi one zatrzaśnięte przed nosem. Kiedyś w końcu przestają przychodzić. Bo i po co? jak tylko przeszkadzam? Nadaremno? Szkoda czasu. I mojego i tamtej osoby. Aż w końcu kiedyś ten ktoś puka do moich drzwi. I pyta, dlaczego nie przychodzę, dlaczego nie pukam. Dziwi się, co się stało, tłumaczy, że nie rozumie mojego zachowania. Odpowiadam tylko: moim miejscem nie była i nie będzie klatka schodowa u Twych drzwi. komentarze: 3 Czytaj i dodaj nowy » 2008-02-08 22:22 minęło te ostatnie trzy miesiące. minęły tak szybko. ostatnie trzy miesiące. byly jak cała wieczność. data 7.11.2007 zostanie na zawsze zapamiętana przeze mnie jako przełom. pierwsze zderzenie ze śmiercią. wiem, że nie ostatnie. jednak się boję. strasznie się boję, bo wiem, że każde kolejne starcie będzie bardzo, ale to bardzo bolało. a dziś. dziś podsumowuję tydzień szkoły, po powrocie z pola bitwy. przegrana bitwa nie oznacza przegranej wojny. dostałam trzy pałki. no cóż, nikt nie mówił, że będzie lekko. mam swój azyl w szkole. na przerwach zaszywam się w sali informatycznej. u mojej korepetytorki od matematyki. cisza. spokój. żadnych pytań. żadnych krzywych spojrzeń. kiedyś jednak muszę przestać chować głowę w piasek. i przyjąć na siebie to, że poza moimi plecami jestem nazywana wariatką. komentarze: 0 Czytaj i dodaj nowy » 2008-02-03 22:02 Znowu małoletnia Znowu się zaczęłam wkręcać w towarzystwo, które jest ode mnie sporo starsze. Chyba dlatego, że ja z tymi gówniarzami w moim wieku nie potrafię się dogadywać. Wczoraj też dali znać o swojej inteligencji. Ale chciałam nie o tym pisać. Tyko o tym, dlaczego tak się dzieje, bo ja tego nie rozumiem. Z moją nauczycielką od matmy gadam jak z koleżanką. Normalnie tylko przez per Pani. Ale tak to na lajt, o wszystkim i o niczym. Mój przyjaciel ma 26 lat i z nim też się normalnie dogaduję, a nie jak z tymi dzieciuchami. Nie wiem, nie wiem skąd się to bierze, ale chciałabym to zmienić. Bo męczy mnie to, że w szkole nie mam do kogo się odezwać. Bo oni wieczna impreza. Życie to balanga. Jutro idę do szkoły. Biorę głęboki oddech i idę. Co będzie - nie wiem. W każdym razie - żeby uniknąć głupich pytań, jadę innym autobusem. Żeby mnie nikt nie pytał o nic. Chociaż wiem, że w szkole będzie to nieuniknione. Nauczyciele tez wiedzą. Boję się. Ale oni chyba też są ludźmi. Mam nadzieję. komentarze: 0 Czytaj i dodaj nowy » |