
zdrowie
dla lekarzy:
dla lekarzy:
kardiologia
ginekologia
chirurgia
onkologia
radiologia
genetyka
choroby zakaźne
konferencje

Nie wiem, jaki jest życia sens, nie wiem, co przyniesie dalsza wędrówka... Brnę jednak w zaparte. Na złość wszystkim popaprańcom. | 2007-05-31 23:15 Rozstrojenie. Znowu coś jest nie tak. Żadna nowość, nie? No, dawajcie, zjedźcie mnie za to, że się użalam nad sobą. Już dzisiaj dostałam takie cięgi, że mi wszystko jedno. No... Czekam. Chodzę i ryczę. Bez powodu. Ot, bo tak. W nocy - bo awantura z ojcem. Nad ranem - bo mama idzie do pracy. Przed lekcjami, bo zapomniałam płyty z prezentacją. W drodze do domu - bo nie poszłam na religię. Po powrocie do szkoły - bo zmęczona. Na fizyce - bo była fizyka. Na biologii - bo było wesoło. Na TI - bo mi się komp zawiesił. W drodze powrotnej do domu ledwo się powstrzymałam, maskując wszystko śmiechem, ale po wejściu do łazienki - bo Ona po mnie przyszła do szkoły. Potem - bo muszę czytać lekturę. Usnęłam. Po powrocie mamy z pracy - bo nie idę do szkoły jutro. Teraz - bo piszę tutaj. Fajnie, nie? Dziękuję Bogu, że nie mam odwagi przejść przez barierkę balkonu do Krainy Wiecznych Snów. Bo jak by było inaczej - dziś już bym tego nie pisała. komentarze: 3 Czytaj i dodaj nowy » 2007-05-28 23:57 To już 6209 dzień mojego życia. 29 maja 1990 roku (wtorek) o godzinie 15:45 czasu warszawskiego w koszalińskim szpitalu na świat przyszło dziecko. Ważyło 3500 g i nie oddychało. W tym momencie Pewien Człowiek usiadł do swego biurka, zapalił świeczkę, wziął zwój pergaminu i zaczął pisać historię. Wydawało mu się to fikcją. Nie wzorował się na życiu kogoś innego. Wszystko do początku do końca wymyślił. Nowonarodzone dziecko przyszło na świat z półmiesięcznym wyprzedzeniem. Musiało leżeć w inkubatorze. Pisarz opisywał każdy dzień Maluszka. Każdy, nawet najmniejszy ruch. Dziecko szybko dochodziło do siebie. Lekarze wypuścili matkę z noworodkiem ze szpitala pomimo żółtaczki fizjologicznej. Pisarz opisał chrzest, nadał dziecku imię Natalia. Powieść brzmiała bardzo realnie, chociaż on to wszystko zmyślił... Mała Natalka rosła jak na drożdżach, nie było problemów z nakarmieniem jej. Rodzice byli szczęśliwi. Kiedy mała kończyła roczek, rodzice postawili przed nią kieliszek, pieniądze, książeczkę do nabożeństwa i długopis. Natalka bez wahania wybrała długopis. Pisarz wymyślił, że swojej małej bohaterce dopisze braciszka. Kiedy Natalka miała 3 i pół roku, mama urodziła chłopca, ważył 3600 i był zdrowy jak ryba. Lata mijały, pisarz dopisywał coraz to nowe zdarzenia, wymyślał nowe talenty i problemy Natalii. Starał się, żeby powieść nie była nudna. Natalia w szkole zawsze sobie radziła, nie miała problemów z nauką. Pisarz pomyślał, że warto by wprowadzić do opowieści element wiary. Tak też zrobił. Natalia zaczęła przygotowywać się do sakramentu Bierzmowania. Poznała Boga, zaczęła regularnie chodzić do kościoła. W powieści pisarza pojawiały się nowe problemy, poważna choroba, potem sprawy związane z rodziną, głębokie stany depresyjne... Wymyślił, że jego bohaterka zacznie się samookaleczać. Robiła to często, wpierw po awanturach z ojcem, potem z byle powodu... Dawało jej to ulgę. Nadszedł kres tego wszystkiego. Każdy dzień był dla niej męczarnią. I wtedy w jej życiu pojawił się On i Ona. Ona była młoda kobietą, wiedzącą, co chce w życiu osiągnąć, On, mężczyzną, wierzącym w Boga. Oboje zaczęli nad nią pracować. Pisarz opisywał ich długie trudne rozmowy, ale w końcu udało się. Natalia dała się przekonać, że cięcie się nie jest rozwiązaniem. Przestała. Jeszcze w tym samym roku Bóg wystawił ją na wiele prób. Wiele rozstań z bliskimi ludźmi. Natalia nie wytrzymała... Znów wróciła do cięcia. Zaczęła wątpić w istnienie Boga. Jednak w październiku 2006 Natalia zrozumiała, że bez swojego Boga nie wytrwa. Pisarz wciąż siedział i pisał, i pisał... Zrozumiał, że chciałby poznać na żywo swoją bohaterkę, która przecież nie istnieje... Zaczął się zastanawiać, kim ON w ogóle jest. Pisarz zastanawiał się nad sobą i swoim życiem. Coś go natchnęło... Dopisał kilka wersów i zrozumiał. Zrozumiał, że on jest Bogiem, w którego wierzy Natalia. Zrozumiał, że ich spotkanie będzie możliwe, kiedy Natalia umrze. Ucieszyła go możliwość spotkania. Przeraził go warunek tego. Ale nie był egoistą. Dał Natalii siłę, żeby przeżyła jeszcze dużo, żeby jeszcze zaznała szczęścia i miłości... Dał jej nowe życie... Chciał, żeby jego Natalia miała dobre życie... I chciał, żeby wiedziała, że w chwilach zwątpienia może na niego liczyć. Usiadł do biurka i dalej pisał swoją wieloletnią opowieść... Wiedział, że zakończyć ją może tylko przyjście Natalii do niego. Wiedział, że tylko wtedy będzie mógł zgasić świecę na swoim biurku i włożyć powieść do wielkiego archiwum, gdzie już wiele dzieł takich jak to spoczywa... Dzieł opisujących życie ludzi, którzy już są u Niego... komentarze: 2 Czytaj i dodaj nowy » 2007-05-14 22:37 Nie ma. Piszę, żeby się tymczasowo pożegnać z Wami. Muszę sobie poukładać pewne sprawy, nie będę tu pisać. Na razie. Pewnie tu jeszcze wrócę, bo szkoda tak zostawić taki kawał pisania. Ale na razie zmywam się. Pisać nie będę, ale zaglądać do Was - owszem. Tak więc, jak widzicie - tak szybko się mnie nie pozbędziecie. Jak coś GG 4492867. Pozdrawiam. komentarze: 6 Czytaj i dodaj nowy » 2007-05-07 16:49 :) Wiesz, jak to fajnie się budzić rano i czuć, że świat należy do Ciebie?! Nie czujesz bólu, smutku, strachu? Jesteś tylko Ty i świat! Góry możesz przenosić. Jesteś w stanie dokonać niemożliwego, prawie bez wysiłku. Wszystko Ci wychodzi, realizujesz się w życiu. To jest takie piękne! Nie ma rzeczy nieosiągalnych, cieszy Cię wszystko, nawet jakieś potknięcie - przecież spróbuję jeszcze raz! I wtedy wszystko się uda. Dostanę się na wymarzone studia, będę miała wspaniałego męża, dwójkę dzieci, domek z ogródkiem! Będę to miała, bo jestem w stanie do zrobić. A ci, którym się to nie podoba mogą... Sobie tylko pod nosem wyklinać, że im się nie udało. Bo JA osiągnę wszystko, do czego dążę. Bo przecież świat do MNIE należy. komentarze: 5 Czytaj i dodaj nowy » 2007-05-04 23:32 Muzyka... To ona daje mi ukojenie, kiedy jest źle. Kiedy jestem już sama totalnie. Słuchawki włóż, mp3 włącz i żyj! Chcę się cofnąć w czasie. Muzyka mi to umożliwia. Włączam dany kawałek i. Nie ma mnie, bo jestem gdzieś hen, daleko. Uciekam w przeszłość. Radzę tak, jak potrafię. Bo już dawno mnie znudziły zapewnienia innych o pomocy, która ma nadejść niedługo. Jestem sama. I już się z tym pogodziłam! komentarze: 1 Czytaj i dodaj nowy » |