
zdrowie
dla lekarzy:
dla lekarzy:
kardiologia
ginekologia
chirurgia
onkologia
radiologia
genetyka
choroby zakaźne
konferencje

Nie wiem, jaki jest życia sens, nie wiem, co przyniesie dalsza wędrówka... Brnę jednak w zaparte. Na złość wszystkim popaprańcom. | 2006-05-31 14:48 Wyjeżdżam. Dziękuję wszystkim za życzenia ;* Jutro wyjeżdżam z klasą na wycieczke... Ciekawe, jak będzie? Myślę, że miło... Jedzie tylko nasza klasa, bez żadnych "domieszek", nasza wychowawczyni i dwie nauczycielki:) Oj... Już się nie mogę doczekać... A jeszcze wrócę na chwilkę do szkoly... Mam już wszystko zaliczone, tylko muszę napisać poprawę z fizyki, żeby mieć 5, bo mi wychodzi między 4 a 5. :) nO i z chemii muszę się pouczyć, żebym miała 6... Muszę poćwiczyć obliczanie masy molowej i czegoś jeszcze...:P Wiem, że tego nie lubiłam nigdy, ale cóż... Jak trzeba t o trzeba... ;] POZDRAWIAM ;* komentarze: 0 Czytaj i dodaj nowy » 2006-05-29 16:56 16 lat mi stuknęło A dzisiaj właśnie skończyłam 16 lat :) Ogólnie jestem zadowolona, dzień mija spokojnie:) Od rodziców dostałam 50 zł, więc opstanowilam nie wydawać tego na głupoty, tylko kupiłam sobie nową bluzkę;) Ale najbardziej zaskoczyła mnie moja klasa:) Wszyscy zaśpiewali mi 100 LAT, a potem po kolei złożyli mi życzenia:D A w czwartek jade na wycieczkę na dwa dni:) Trochę się boję podróży, bo to 4 godz. jazdy, a ja mam chorobę lokomocyjną, ale myślę, że dam radę...:D A tymczasem-> pozdrawiam wszystkich :* komentarze: 3 Czytaj i dodaj nowy » 2006-05-28 14:28 Zmieniłam się... Może zaczne od odpowiedzi na komentarze do poprzedniej notki. Co do Asi: nie, nie uważam, że dzieje się tak tylko na moim osiedlu. Ale opisałam moje, bo tylko tam mieszkam. Co do Jantara1... Wiem.. Nie ma gdzie uciec... A pytań retorycznych w naszym życiu jest wiele... Za wiele...;] A dzisiaj... Nie wiem, co sie ze mną dzieje... Poszłam do kościoła... Ale przed rozpoczęciem Mszy stamtąd wyszłam... Nie byłam na Mszy. Poszłam na miasto.. nIe wiem, cO się ze mną dzieje... Moja wiara była niezachwiana... nO prawie... Czasem były małe załamania, ale nigdy aż tak... Przygotowywałam się do bierzmowania, nie mialam z tym żadnych problemów... A teraz? Mialam bierzmowanie... I teraz takie numery wychodzą? Nie uczestniczę we Mszy... Zaczęłam czytać bliblię szatana.... Chociaż satanistką na pewno nie będę... Mam swojego BOGA i w niego wierzę! Potrzebuję wsparcia i je znajdę! Już teraz wiem, że nie należy czekać do ostatniej chwili... Nalezy szukać pomocy od początku... Ja ją znajdę! ;] komentarze: 0 Czytaj i dodaj nowy » 2006-05-25 17:08 Po bierzmowaniu. Wczoraj miałam bierzmowanie. Piekna była ta uroczystość... Śpiewam w scholi, więc widziałam to wszystko troszkę inaczej, niż moi koledzy, którzy mieli "tylko" samo bierzmowanie. Na świadka wzięłam pewną dziewczynę ze scholi... Wspaniała osoba... W ogóle się nie spodziewałam, że będzie tak świetnie... Poztywny brak słów... Ale co dobre szybko się kończy... O północy się dowiedziałam, że dzisiaj mam mieć spr. z chemii... Załamka. Do 2.00 w nocy siedziałam i się uczyłam... w efekcie wyszło tak, że z chemii spr. nie było a był z fizyki... I z chemii raczej sie nauczyłam a z fizyki nie. I z fizyki prawie nic nie napisałam. Super. Będzie pała. Jeszcze sie dowiedziałam, że zostałam laureatą konkursu przedmiotowego z j. polskiego organizowanego prze II LO w moim mieście. Super =] Bardzo się cieszę, bo przez to mam dodatkowe 20 pkt. w ubieganiu sie o miejsce w tej szkole... A moja kumpela powiedziała, że mam wybierać: ona albo schola. Nie chciałam wybierać. Nienawidze takich sytuacji! Ale co ja miałam zrobić? Jedna osoba, która bez przerwy strzela fochy, ma do mnnie pretensje, czy dwadzieścia osób, na które prawie zawsze można liczyć? MOże źle zrobiłam... Może powinnam to inaczej rozegrać... Nie wiem jak... Może będę żałowała swojej decyzji, ale wybrałam scholę... Bywa... A tymczasem-> idę trochę odpocząć... Najchętniej bym poszla spać, ale nie mogę, bo na 20.00 muszę jeszcze iść z przyjaciółką do kościoła ;] Pozdrawiam czytających... ;* Po każdej burzy zawsze wychodzi słońce... Chociaż na chwilkę, ale wychodzi... ;] komentarze: 0 Czytaj i dodaj nowy » 2006-05-23 17:03 Klapa, dno i Bóg wie co jeszcze. Dlaczego?! Cholera jasna...:( Co ze mną jest nie tak? Czy w końcu znajdę odpowiedź dlaczego ja? Dlaczego właśnie ja wyglądam jak wyglądam? Dlaczego ja mam ojca alkoholika? Dlaczego właśnie nade mną sie on znęca psychicznie? Dlaczego ja mam za sobą cięcie i próby samobójcze? Dlaczego ja mam depresję? Dlaczego moja matka mnie nie rozumie? Dlaczego to właśnie ja MAM PROBLEM SAMA ZE SOBĄ??!! Nie... Nie ma sensu rozczulanie się nad sobą... Trzeba żyć... I iść przed siebie ;/ komentarze: 2 Czytaj i dodaj nowy » 2006-05-22 22:04 Cała noc przepłakana. Wiedziałam, że z tego nic nie będzie... Wiedziałam, że wszystko obróci się przeciwko mnie...:( Mama rozmawiała z wychowawczynią i niby się przejęła, ale wczoraj gadała z ojcem i ojciec się zjeżył na mnie a potem wieczorem, o 23 zrobił awanturę... Praktycznie nie wiem, o co... O to że nie pomagam w domu, że wiecznie mnie nie ma... Boże... Miałam się uczyć z fizyki, ale po tym, jak na mnie najechał odechciało mi się wszystkiego... Rodzice mają mi za złe, że w szkole ktoś się kapnął, że jest coś nie-tak... Uważają, że ludzie mają większe probemy... Że ja się nad soba rozczulam.... I w ogóle... Ale to, że się cięłam, że raz się trułam tabletkami, że chciałam skończyć ze sobą to nie jest nic poważnego, nie? To jest GŁUPIE i BEZSENSOWNE... Czyli wychodzi że ja i całe moje życie jest głupie i bezsensowne... Dobrze wiedzieć... Nie ma co.... Teraz znów ubieram tą uśmiechniętą maskę, będę udawała, że wszystko jest w porządku... Aż w końcu znów nadejdzie kumulacja tego wszystkiego i znów się potnę albo co... Albo w końcu nie wytrzymam i pociągnę raz a porządnie żyletką i już wtedy nic mi nikt nie będzie w stanie zrobić... I albo zrozumeją swój błąd, chociaż troszkę późno (jak to mówią-lepiej późno niż wcale) albo zostanę głupią idiotką,która nie wiedziała co to prawdziwe problemy (tu się pomylą)... A póki co-chciałam powiedzieć, że ten blog to oaza mojego wyładowania... Zawsze mogę napisać co mnie boli... Bardzo mi to pomaga... Rodzaj terapii odstresowującej.... Ja chyba naprawdę mam coś z glową... komentarze: 2 Czytaj i dodaj nowy » 2006-05-18 22:38 Kolejny krok ku... Lepszemu czy gorszemu?? Tak: mam za sobą rozmowę z wychowawczynią, pedagogiem... A dzisiaj była rozmowa... wychowawca-mama. I w zasadzie... Nic z tego nie wynikło. Mama nie powiedziała mi, że rozmawiała z wychowawczynią, myśli, że ja nic nie wiem... POwiedziała (mama), że mam sie nie przejmować ojcem i nie brać do siebie tego, co on mówi... Ale jak ja mam sobie nie brać do serca jego słów... Uczę się... Staram się jak moge robić wszystko jak najlepiej potrafię, żeby go zadowolić, po nocach zakuwam, żeby mieć dobre oceny a on się czepia, bo śmieci nie wyniesione czy że gary nie zmyte.. A on od czego do huja wafla siedzi w domu? Ja wychodzę z domu koło 7-8 a wracam koło 20-21. I co ja *** mać, mam zmywać gary po całym dniu? Mam robić zakupy, wynosić śmieci? Nawet w szkole nauczyciele zauważyli, że cos jest nie tak, a w domu wszyscy myślą, że jest ok... Rodzina... Z rodziną najlepiej na zdjęciach się wychodzi i taka prawda. Nie no... Może nie powinnam tak bluźnić, ale brak słów... Normalnie brak sił na to wszystko.... Ale muszę to przejść... I udowodnić innym, że jestem silna... Bo jestem... Chociaż czasem naprawdę wiary brak...;( komentarze: 3 Czytaj i dodaj nowy » 2006-05-15 16:01 No nie.... To nie tak! Właśnie przeczytałam komenta do poprzedniej notki. To nie o to chodzi, że "uważam, że to towarzytwo jest mnie nie godne, czy że to mną się ktoś miał zająć". Ja byłam otwarta na rozmowy, próbowałam nawet się "wkręcić" w klimat, dobrze się bawić, ale tam wszyscy znają się od kilku dobrych lat a ja jestem z nimi od dwóch miechów dopiero. Próbowałam gadać, ale prawie wszyscy mnie olali. Gadali, jakby mnie tam nie było... Ignorancja na całej linii. No ale trudno. Ci, którzy czytają mojego bloga raczej wiezą, albo się domyślają, że ja nie przejmuję się chamstwem ludzi, ale tylko tych, na których mi nie zalezy. Rani mnie tylko postępowanie osób, na których mi zależy, osób, które coś wnoszą w moje życie... komentarze: 2 Czytaj i dodaj nowy » 2006-05-13 22:55 Smutno mi. A dlaczego? Bo się zawiodłam.. Poczucie mojej wartości znów spadło... Tragicznie spadło... Nie potrafię sobie powiedzieć: Jestem silna, jestem, jaka jestem, nie obchodzi mnie to, co mówią inni. Dzisiaj byłam na grillu ze scholą... Miało być inaczej. A było, jak było. Wszyscy się super bawili, a ja stałam z boku. Nikt na mnie nie zwracał uwagi... Odechciało mi się wszystkiego. Nie zjadłam nawet kiełbasy, którą sama przyniosłam. Przez całe popołudnie nic nie przełknęłam... Wszyscy mnie olali... Czułam się po prostu... SUPER wręcz. Już nigdy nie pójdę na żadną imprezę z tymi ludźmi. Tak, szanuję ich, bo coś wnoszą w moje życie, ale nie mam ochoty się z nimi integrować... Nie po tym, co się dziś stało...:( komentarze: 3 Czytaj i dodaj nowy » 2006-05-09 22:52 Wtorek. Dzisiaj zasłabłam w szkole. Widziała to tylko moja przyjaciółka, więc nie było szumu. Jutro idę na badania... Ciekawe, jakie będą wyniki... Od jakiegoś czasu nie mogę złapać równowagi. Może nie tyle, że się przewracam na każdym kroku, ale chodzi o to, że np. jak siedzę i zaraz wstaję to się chwieję itp... Wcześniej tego nie miałam... Mam wstręt do jedzenia. Jak patrzę na jedzenie to mi się żołądek skręca.. Jestem głodna, ale nie mogę nic zjeść, bo zaraz wymiotuję... Co się ze mną dzieje?! komentarze: 1 Czytaj i dodaj nowy » 2006-05-08 18:05 Poniedziałek. Okazało się, że wychowawczyni nie dzwonila do mamy. Zadzwoni może jutro, a może wcale. Ja dziękuję... Foch. A od dzisiaj zaczęłam zarazbiać sama na siebie... Heh.. No może nie jest to wielce zarobkowa praca, ale zawsze jest parę groszy... Piszę wypracowania za kaskę... Zależy jakie wypracowanie, zależy jaki mam czas... Heh.... No cóż... Jutro już będę miała 10 zeta dla siebie... Ja sie dobry klient trafi to i da się zarobić... :) Nie no... Trzeba jakoś sobie radzić... Bo doszłam do wniosku, że na rodziców liczyć nie mogę i w ogóle... Jestem sama. Musze sobie zacząć radzić sama i nauczyć żyć sama, bo te trzy lata liceum szybko zlecą... A potem-> zacznie się prawdziwe życie.... Ale wtedy za niepowodzenia będę mogła winić tylko samą siebie... komentarze: 0 Czytaj i dodaj nowy » 2006-05-07 16:33 Niedziela. Dziś... Od samego rana: wstalam, poszłam do kościoła... Spotkałam się z ludźmi ze scholi... Coraz bardziej się "wkręcam" w to towarzystwo ;] Ale nie o tym chciałam pisać. Dzisiaj rozmawiałam z moją znajomą. Kiedyś byłyśmy przyjaciółkami, ale nasze drogi się rozeszły... Teraz jesteśmy tylko koleżankami z klasy. Ale zaczęłyśmy wspominać, jak to fajnie kiedyś było, jak się miało te 12,13 lat.. Wtedy wszystko było piękne, szczenięce wybryki nie niosły za sobą żadnych konsekwencji, nie było czegoś takego, jak dół psychiczny... Ale to było trzy lata temu... Przez te trzy lata się bardzo zmieniłam... Osoby, z którymi nie miałam kontaktu, kiedy mnie spotykają na ulicy mówią, że zachowuję się, jakbym doznała jakiś strasznych doświadczeń... Skąd oni to wiedzą? Ale o tym też nie chcę pisac... Dzisiaj właśnie myślałam o tej mojej koleżance... Ona zeszła na tą "złą" drogę... Ale to nie ważne. Jeszcze kiedy byłyśmy przyjaciółkami.. Nie trwało to długo, bo rok czasu, ale to była przyjaźń, która wiele wniosła w moje życie. Dopóki nie zakolegowalam się z Olą byłam grzecznym dzieckiem słuchającym Ich Troje, za każdym razem przytakującym rodzicom, choćby nie wiem jak się mylili. Ola nauczyła mnie życia. Zaczęłam się inaczej ubierać, słuchać innej muzyki, wyrażać własne zdanie... Nie! Ona nie miała na mnie złego wpływu! Po prostu pokazała mi jak wygląda życie... We dwie napędzałyśmy się do działania, obie mialysmy najlepsze w klasie oceny, jedna dla drugiej była wsparciem. Dzięki niej nauczyłam się żyć własnym życiem... Dużo dała mi ta znajomość... Szkoda, że tak się "złamała"... Nie chcę cofnąć czasu... Chcę go zatrzymać! komentarze: 1 Czytaj i dodaj nowy » 2006-05-06 22:42 Sobota. Tak. Dzisiaj byłam w Koszalinie ze Scholą na XVI FESTIWALU PIEŚNI RELIGIJNEJ im. Jana PAwła II. Dużo ostatnio ćwiczyliśmy, ale... się opłacało!! Zajęliśmy I miejsce!! Bardzo byliśmy zadowoleni. Teraz musimy ćwiczyć, zeby wygrać Wielki Finał, który bedzie 2 i 3 czerwca. A co do relacji z rodzicami... Z rana pokłóciłam sie z mamą, chyba po części mi nie wierzyła, że jadę ze scholą na konkurs, ojciec zaczął się rzucać, że jak tak dalej pójdzie to puszczę ich z torbami, bo cały czas musza mi dawać kasę... Jak wróciłam z Koszalina i powiedziałam, że w czerwcu jadę na dwa dni do Koszalina to ojcec powiedział, że nigdzie nie jadę... Super. Nie ma co. Spoko. Oczywiście pojadę... Albo i nie.. Wczoraj chyba wychowawczyni dzwoniła do mamy... Wróciła z pracy wkurzona, nie odzywała się do mnie... Dzisiaj też krzyczała o byle co... Jak tak ma wyglądac moje życie to... Buuu.... No ale okaże się już niedługo, czy do mojej mamy cos jeszcze dociera, czy też już nic.... ;( komentarze: 1 Czytaj i dodaj nowy » 2006-05-05 20:23 Piątek. Hmmm... Mama jeszcze nie wróciła z pracy... NIe wiem, czy wychowawczyni do niej dzwoniła i chyba wolałabym się nie dowiedzieć. Bo moja mama nie potrafi wielu rzeczy zrozumieć... Wolałabym,że by mi o wszystkim powiedziała już po rozmowie w cztery oczy z wychowawczynią... Zobaczymy jak będzie...;] A co do komentarza Asi-od szesnastu lat, czyli od urodzenia, mieszkam nad morzem. Wolałabym nie podawać nazwy miasta, bo miałam już nieprzyjemności przez ujawnianie mojej tożsamości w sieci.. Jednak jeśli chcesz prywatnie popisać to mogę podać mojego maila: natasia90@o2.pl - na pewno odpiszę, tylko napisz, że to Ty, bo nieznajomym raczej nie odpisuję ;] A tymczasem-> wróciłam z próby scholi, jutro jedziemy na konkurs... Ehhh... Przez ostatnie kilka dni miałam popołudnia zawalone próbami... Jeszcze się dowiedziałam, że będziemy śpiewać za tydzień na I Komunii św. u nas w parafii i na bierzmowaniu... Buhahaha.... Mam mieć bierzmowanie i jeszcze śpiewać? Hmm... Nie bardzo mnie cieszy ta wizja, ale tak czasem bywa... Kończę, pozdrawiam ;* komentarze: 1 Czytaj i dodaj nowy » 2006-05-04 17:23 Czwartek. Hmmm.. Co napisać? Że wczoraj miałam podły nastrój, całe popołudnie przepłakałam, dzisiaj też prawie cały dzień płakałam, ale podjęłam jedną ważną decyzję. Kidyś pisałam już, że rozmawiałam z wychowawczynią i pedagogiem szkolnym o tym, co się ze mną dzieje. To było na początku marca. Potem było jeszcze kilka rozmów z wychowawczynią. Ostatnio był spokój, ale po tym, co się wczoraj wydarzyło nie mogłam spać, a na samą myśl łzy mi w oczach stają. Pokłóciłam się z ojcem, ale tak poważnie, że się do tej pory nieodzywamy. Byliśmy razem na zakupach, ale prawie nie zamieniliśmy ze soba ani jednego słowa. No i dzisiaj doszłam do wniosku, że tak dalej być nie może. Że on mnie wykańczał nerwowo nie będzie. Że nie będę jego "wentylem bezpieczeństwa", jak to ktoś określił, ale będę walczyć o siebie, bo takie traktowanie mnie zniszczy. Taka prawda. Matka nie wie, co zrobić, w kółko slyszę, że "taki jest ojciec i go nie zmienisz". Nie zmienię? Zobaczymy. Jak ja nie mogłam jej uświadomić, że on mnie wykańcza, to uświadomi jej to moja wychowawczyni. Na poniedziałek ma się z matką umówić na rozmowę i powiedzieć, że coś się ze mną dzieje, że nie wie co, bo nie chcę mówić itp. No i że problem na pewno nie jest w szkole, bo w szkole sobie dobrze radzę... Boję się tylko jednego, że mama nie zrozumie tego i będzie awantura, że jak ja się zachowuję, że aż ją wzywali do szkoły.. Eh... Chaotyczna ta notka, wiem... Przepraszam, ale mam niemałe zamieszanie w głowie... Mam nadzieję, że to wszystko szybko minie... Ehhh... Zaraz jeszcze idę na próbę scholi... W sobotę mamy konkurs... Pozdrawiam ;* komentarze: 1 Czytaj i dodaj nowy » 2006-05-03 21:51 Środa. Znów wszystko wróciło.. Pierwsza od kilku dni kłótnia zojcem... Ba... Pierwsza, bo się nie widzieliśmy przez kilka dni prawie wcale. Mijaliśmy się. A dzisiaj.. Ehh... Ja nawet nie mogę się uczyć, bo staremu to nie odpowiada;/ Jeszcze tylko 3 lata i w diabły wyjeżdżam stąd jak najdalej. Byłam również nad morzem na spacerku... Ładna pogoda i w ogóle mio było sie przejść... Tak... I pozdrowiłam Morze od pewnej osoby... Tak.. Zrobiłam to w Twoim imieniu... A tak w ogóle, to wszystko jest nie tak, jak być powinno. NIc nie jest takie jakie powinno być. Nie tak sobie to wszystko wyobrażałam... Zawiodłam się... Większość mojego życia to zawody... Ale są też te Promyczki słońca... One chociaż na chwilę rozświetlają mi zycie... komentarze: 1 Czytaj i dodaj nowy » 2006-05-01 17:57 Poniedziałek. Kolejny dzień w Morfeusza objęciach. Ostatnio moje zycie wygląda w ten monotonny sposób-> śpię, śpię, śpię... Nie mam na nic siły. Ja już na siebie wydałam wyrok. Jutro idę na klasową imprezę. Kupuję piwo... Nie powinnam pić, chyba nawet nie mam ochoty na picie. A wypiję tylko dlatego, że być może to ostatnia moja taka impreza, może ostatni raz w życiu zabawię się z moją klasą... Być może to ostatnie miesiące, tygodnie mojego zycia... komentarze: 4 Czytaj i dodaj nowy » |