
zdrowie
dla lekarzy:
dla lekarzy:
kardiologia
ginekologia
chirurgia
onkologia
radiologia
genetyka
choroby zakaźne
konferencje

Nie wiem, jaki jest życia sens, nie wiem, co przyniesie dalsza wędrówka... Brnę jednak w zaparte. Na złość wszystkim popaprańcom. | 2006-02-28 16:16 Dziękuję i przepraszam... Dziękuję za Wasze komentarze... Są takie... ciepłe? Pomimo, że od wielu ludzi jestem oddalona o setki kilometrów, czuję ich bliskość... Dziękuję... I chciałam przeprosić... Znów się pocięłam... Znów to samo... Znów ból fizyczny... Znów krótka przerwa w bólu psychicznym... Ale kolejna rana na ciele pozostawia brzemię na psychice... Przepraszam, że sobie nie radzę... Przepraszam, że nie potrafię inaczej... komentarze: 5 Czytaj i dodaj nowy » 2006-02-27 17:11 Stchórzyłam... To nie tak! To nie miało być tak! Obiecałam sama sobie, że porozmawiam z wychowawczynią.. Już miałam w glowie 'scenariusz' rozmowy. I co? I lipa ;( Niech to szlag. Stchórzyłam... Nie poprosiłam o rozmowę... Nawet do niej nie podeszłam... Nigdy nie sądziłam, że będzie tak trudno... Niestety... W czwartek mam z nią chemię, więc może wtedy zagadam?? Już teraz wątpię i przyrzekam, że już nigdy nic sobie nie obiecam, że coś zrobię... BO wiem, że to i tak nie wypali :( nO bo tak w ogóle to co ja mam zrobić, powiedzieć? Co? Podejdę do niej i powiem: "Proszę pani, mam problem, muszę się komuś wygadać?" albo "Proszę pani, nie radzę sobie z życiem... Proszę o pomoc...". To jest takie idotyczne... Chyba już nikt mi nie może pomóc... Nikt... Mogę jedynie sama sobie ulżyć... komentarze: 2 Czytaj i dodaj nowy » 2006-02-25 15:24 Szwędacz... Ostatnio bardzo mało śpię, bardzo mało jem, ale mimo wszystko mam energię do działania... Może nie taką, jak normalnie, że z uśmiechem wszystko robię, ale... Zawzięłam się w sobie... Na poważnie podeszłam do nauki, a co chyba najważniejsze... Podjęłam decyzję, że porozmawiam z moją wychowawczynią... Ale nie od razu... Poczekam jeszcze troszkę... Jeśli nadal nie będę dawała rady i jeśli nadal nauczyciele będą mnie zostawiać po lekcji i pytać, co jest, to wtedy pójdę do wychowawczyni i porozmawiam... Może pomoże... Wczoraj wracając ze szkoły, znowu mnie dorwała moje polonistka i prosto z mostu taki text: "Natalka, gdzie ty właściwie mieszkasz, bo ja cię codziennie widzę w innej części miasta". Ja się na nią spojrzałam jak na zjawę i podałam nazwę ulicy... Spytałam, dlaczego pyta, a ona się wymownie spojrzała na mnie takim wzrokiem, jakby mi nie wierzyła... Odebrałam to, jako przypuszczenie, że nie mieszkam w domu z rodzicami tylko pomieszkuję sobie to tu, to tam... Jejq... Co ja takiego zrobiłam?? Że raz zdarzyło mi sie dostać 3 z polskiego? Już nie mogę.... A po za tym, włączył mi się szwędacz... Nie mogę sobie znaleźć miejsca... Włóczę się po domu... Poszłabym gdzies na miasto, ale nie mogę, bo jestem przeziębiona... Gardło mnie boli, muszę się wyleczyć do poniedziałku, bo nie chcę opuszczać lekcji... POZDRAWIAM :* komentarze: 3 Czytaj i dodaj nowy » 2006-02-23 21:09 Kolejne uwagi nauczycieli... Ja juz nie mogę.. Nie sądziłam, że to wszystko tak widać... Że tak bardzo widać moje załamanie.... Dzisiaj po niemieckim nauczycielka mnie zatrzymała, i podobnie jak polonistka, zaczęła pytać czy nie mam jakiś problemów... A ja jak zwykle... zaprzeczyłam wszystkiemu... Powiedziałam, że wszystko jest OK, że nic się nie dzieje... Potem moja wychowawczyni... Taki tekst do mnie: "Co ty taka przydeptana jesteś?". I co ja jej miałam powiedzieć?? Jeszcze nigdy z nikim nie rozmawiałam tak na serio o moich sprawach i teraz... Po raz kolejny zaprzeczyłam... Po raz kolejny powiedziałam, że wszystko jest w porządku.. Po raz kolejny skłamałam... O ile można nazwać to kłamstwem. Jestem chyba bardziej załamana, niż zwykle... Kiedyś.. Kiedyś radziłam sobie sama... A teraz? Teraz po pierwsze: nie potrafię sobie sama poradzić, a po drugie, mieszają się w to inni... Jest zupełnie inaczej... Co nie znaczy, że gorzej... Ale nie potrafię się odnaleźć w tej sytuacji.. komentarze: 0 Czytaj i dodaj nowy » 2006-02-22 14:46 Język polski Dzisiaj na polskim nauczycielka oddawała testy i wypracowania, które zadała nam do zrobienia i napisania w domu. No i za wypracowanie dostałam 5, ale za test 3. I nauczycielka kazała mi zostać po lekcji. Byłam przekonana, że chodzi o konkurs, na który się zgłosiłam... Ale się pomyliłam, niestety... Zapytała mnie wprost:"Co się dzieje, bo to nie jest normalne, żeby taka dobra uczennica jak ja dostała 3 za zwykły test"... Ja powiedziałam, że nic... Drążyła temat, ale nic jej nie powiedziałam... A teraz chyba żałuję... Bo sobie pomyślałam, że gdybym z Nią porozmawiała, to może by mi coś doradziła... Pomogła... Ale z drugiej strony... Boję się, żeby to nie dotarło do rodziców. Bo zaczęło by się od polonistki, przez wychowawczynię, pedagoga, a potem do rodziców... Jeszcze brakuje, żeby oni sie dowiedzieli... Bym mogła już sobie trumnę strugać... Oni o zwykłe rzeczy robią awantury... Mama kiedyś zrobiła aferę o to, że jakiś tam wiersz o śmierci napisałam.... Boże, w jakim ja świecie żyję... komentarze: 4 Czytaj i dodaj nowy » 2006-02-21 21:32 Bpję się.. ..że pewnego razu nie wytrzymam.... Nie wiem, co się dzieje... Boli mnie głowa od kilku dni, bez przerwy Najważniejsze jest to, że jest coraz gorzej... Coraz gorzej z moją psychiką... Tylko dlaczego??!! Przecież w szkole jest OK... Ale w domu... Boże! Ja tak nie chcę... Ojciec się ostatnio do mnie doczepił, że..... ODRABIAM LEKCJE!! Siedziałam sobie przy biurku, a ten sie do mnie przy*ebał, że tylko siedzę w książkach, tylko jest ciekaw, czy ja coś z tej nauki mam. Czy rodzic powienien tak mówić?? Uczę się sama dla siebie, on tego za mnie nie zrobi, o nic go nie proszę... Ja się tylko uczę... Boję się, że nie wytrzymam tego naporu i w końcu... Nie chcę o tym myśleć, ale jeśli tak dalej będzie to się znowu potnę... Boże... Ja już nie chcę do tego wracać... Ale nie potrafię inaczej.... Chyba rzeczywiście będe musiała z kimś porozmawiać... Nie wiem... komentarze: 1 Czytaj i dodaj nowy » 2006-02-19 11:19 Odpowiedzi na komentarze... Hmm.. NIe wiem, co napisać.. Więc odpiszę na komentarze do poprzedniej notki. Wpierw Ula. Więc, dziękuję za miły komentarz, chociaż nietrafny. Chodzę do kościoła, przyjmuję Eucharystię, angażuję się w życie parafii... I robię to z czystej potrzeby serca. Chcę i to robię.. A co do Igora: TAk? W liceum się potnę? Już się cięłam nieraz, nie dwa. Odebrałam Twój komentarz jako już dobrze mi znane zdanie: "Jakie Ty możesz mieć problemy w tym wieku". Chcesz wiedzieć jakie mam? Poczytaj sobie mojego bloga, może coś z tego wyniknie.... Pozdrawiam. komentarze: 4 Czytaj i dodaj nowy » 2006-02-17 21:00 Dużo nauki i dołek psychiczny Jak już tytuł mówi... Mam dużo nauki, bardzo dużo, za dużo... Ale nie narzekam. Jeszcze zatęsknię za gimnazjum. Ja nie chcę iść do liceum!!! 9 lat się uczę w tej szkole i nie wyobrażam sobie, że mogłabym uczyć się gdzieś indziej. A to już we wrześniu pójdę do nowej szkoły... Ja nie chcę:( Tak sobie myślałam o tym wszystkim i znowu wpdałam w dół. Nic mi się nie chce, nic, dosłownie nic. Nie mam ochoty na nic, nie mam siły się śmiać...Mam tylko nadzieję, że to nie nawrót depresji. Powinnam iść do lekarza, ale nie chcę. Nie chcę znowu mieć leków, nie chcę znowu chodzić do psychologa, nie chcę na nowo przerabiać tego zamego. Nie mam na to siły i wiem, że tym razem nie wyszłabym z tego tak łatwo jak poprzednio. Nauczyciele w szkole zauważyli, że coś jest nie tak, ale milczą... Nie mówię, że nie zwracają uwagi, tylko, że milczą. I jestem i za to wdzięczna. Nie zniosła bym kolejnej dawki pytań z serii "Co się dzieje". Za dużo by tego było... Za dużo... Nie wiem, co napisać jeszcze. Nie mam na nic ani pomysłu ani ochoty ani siły... A było już tak dobrze. Już wychodziłam na prostą, a tu nagle dół... Czy ten koszmar się kiedykolwiek skończy ????? :( komentarze: 3 Czytaj i dodaj nowy » 2006-02-14 15:25 Poniedziałek 13, do tego zawód milosny... Najgorsze Walentynki... Chociaż ostatnio staram sie nie upubliczniać moich uczuć, rzadko mi sie zdarza, żebym płakała przy innych, dzisiaj muszę się wygadać. Nawet nie zdążyłam napisać tutaj, że mam chłopaka. To się tak szybko potoczyło... Było fajnie, pisaliśmy do siebie SMSy, pisalaśmy przez GG. Było fajnie... No a wczoraj się dowiedziałam, że on ma DZIEWCZYNĘ, a mną się tylko zabawił... Jak ja się poczułam jak się dowiedziałam. Chce mi się płakać... Niby nic sobie nie obiecywałam, ale liczy się sam fakt. Wydaje mi się, że to ja gdzies zrobiłam błąd. Że jak głupia uwierzyłam w jego slowa... Nie wiem, co mam myśleć. Czuję się jak... Jak... Nawet brak mi słów na opisanie mojego stanu. Wielokrotnie popadałam w dołek, niejednokrotnie przychodziły mi do głowy "głupie myśli", ale tak jak teraz się nigdy nie czułam. Czyżby to był pierwszy zawód miłosny? Być może... Nie wiem, naprawdę nie wiem, dlaczego tak się stało. Mam w sobie ogromne poczucie winy wobec samej siebie... Po prostu nie wiem, co mam robić ... :( komentarze: 1 Czytaj i dodaj nowy » 2006-02-09 16:29 Sprawdziany jak po maśle =] No i tydzień dobiega końca. Jutro mam tylko cztery lekcje, i to jutro, a nie dziś mam zaliczyć Genitiv z niemca. Dzisiaj napisałam sprawdzian z chemii cały, chyba jako nieliczna z klasy =] Ludzie, no ja nie wierzę... Nie chcę się zbytnio cieszyć i nastawiać, póki nie ma ocen, bo potem się rozczaruję, ale ostatnio mam natchnienie do nauki. Jak przysiądę na książkami to się nauczę, czego tylko chcę. Wczoraj tyle kułam z chemii ale się opłacało. Suuuuperrr... A do tego z fizyki dzisiaj babka się pytała, kto chce kropkę za nieprzygotowanie. Ja, jako jedyna sposród 27 osób nie zgłosiłam nieprzygotowania. I wzięła mnie babka do odpowiedzi, a że była sama reoria t sobie poradziłam, bo magnetyzm to nic trudnego i mam piąteczkę i odpowiedź ustną z głowy do końca semestr. Ufff... Jeszcze tylko jutro zaliczę sobie niemiecki i będzie luX. Sobota będzie na bierzące lekcje a nie nadrabianie zeaległości =] No i jeszcze angielski. Dzisiaj dostałam plusa za aktywność bo ponieważ się zgłaszałam i miałam zadanie dobrze zrobione. Staję na nogi powolutku. POZDRAWIAM :* komentarze: 0 Czytaj i dodaj nowy » 2006-02-08 18:48 Bądź dobry dla nauczyciela... ... a będzie Ci to wynagrodzone =] Dzisiaj miałam ostatni niemiecki. Lekcje miałam odrobione, bo sobie zrobiłam na przerwie. Ostatnio pisaliśmy kartkówkę z Genitivu i tak się obkułam, się nauczyłamn każdej kropki i na sprawdzianie mi się wszystko porąbało. Zapomniałam, pomyliłam wszystkie tabelki... I dzisiaj nauczycielka kazała mi zostać po lekcj. Okazało się, że nie wstawiła mi do dziennika tej pałki, którą bym dostała za kartkówkę, ale muszę sie na jutro nauczyć materiału i mnie spyta. Super. Już wszystko umiem. Z matmy też był dzisiaj sprawdzian. Napisałam wszystko, łącznie z zadaniam dodatkowym na '6'. Chciałabym, żeby chociaż piątka była... Jutro mam sprawdzian z chemii. Kwasy karboksylowe, wyższe kwasy karboksylowe, alkohole, glicerol, estry... Ale też już prawie umiem. Zrobiłam sobie małą przerwę w nauce, bo teraz naprawdę to nie są żarty. Oceny końcowe zadecydują o moim dalszym losie... POZDRAWIAM czytających :* komentarze: 0 Czytaj i dodaj nowy » 2006-02-07 22:23 A dzisiaj... A dzisiaj zostalo oficjalnie ogłoszone, że jako jedyna z klasy nie opuściłam żadnej godziny lekcyjnej w pierwszym semestrze =] Hehe... NO nieźle, w tym półroczu nie leżałam w szpitalu, nie byłam u żadnego lekarza z wyjątkiem mojej rodzinnej. Heh, nieźle jest, chociaż od kilku dni się słabo czuję. I w ogóle nie chce mi się nic, ale dzisiaj odrobiłam prawie wszystkie lekcje. Napisałam przemówienie z polaka na dwie strony i analizę wiersza na stronę=] Na sprawdzian z matmy jestem obryta jak dzik, czyli chyba raczej będzie 5. Ale się na nic nie nastawiam, bo potem będzie trochę niemiło... Nie odrobiłam tylko lekcji z niemca... Szczerze, to mi się troszkę nie chce, bo ja to kumam, ale dzisiaj jestem już zmęczona... Zrobię jutro bo niemca mam dopiero na 4 lekcji =] POZDRAWIAM czytających :* komentarze: 0 Czytaj i dodaj nowy » 2006-02-06 16:14 Szpital... Moja przyjaciółka jest w szpitalu, tak jak ja ma najprawdopodobniej migrenę. Ehhh.. Ona ma jednak większe szczęście niż ja, bo ona przynajmniej będzie miała zrobione banania i stuprocentową diagnozę. A ja?? Ja nie byłam u lekarza, bo moja MAMA olała sobie całkowicie sprawę, powiedziała, że w końcu musi mi to przejść... Ale jakoś od 9 lat nie przechodzi. Pirwszy raz głowa mnie bolała w wieku siedmiu lat. Teraz mam 16 (oto odpowiedź na komentarz NADII) i z wiekiem jest coraz gorzej. Ostatnio głowa mnie bolała tak, że miałam ochotę rozwalić ścianę z bólu. Wymiotowałam jak wściekła, miałam 34 stopnie temperatury. Taki stan trwał koło 10-15 minut, aż chyba ze zmęczenia nie miałam się siły ruszać... I leżałam a głowa mi pękała... A rodzice stali nade mną i debatowali: UDAJE? CZY NAPRAWDĘ JĄ BOLI? MOŻE POWINNIŚMY ZADZWONIĆ PO POGOTOWIE? NIE, PO CO, PRZEJDZIE JEJ... Tak właśnie mówili moi rodzice.. Ja gdybym była na ich miejscu nie wiem, co bym zrobiła, ale jakoś próbowałabym siebie wesprzeć, albo przynajmniej nie gadać TAKICH RZECZY w mojej obecności... Bo CZY TO MOJA WINA, ŻE MNIE BOLI GŁOWA??? MÓWIĘ SOBIE: NIECH MNIE DZISIAJ ZACZNIE BOLEĆ ŁEB... Tak, tak... Ja już mam tego dość... DOŚĆ... DOŚĆ... Sorry za ten krzyk w notce, ale no nie mogę... Już nie wytrzymuję... 3majcie się :* komentarze: 0 Czytaj i dodaj nowy » 2006-02-04 19:01 Chcę być sobą... ...ale nie zawsze potrafię... A może nie zawsze mogę? Kto mi nie pozwala być sobą?? Rodzice... Całe zło zawdzięczam im... Tak, im. I nie mówię tego złośliwie pod wpływem chwili. Mówię to po długich przemyśleniach... Po bardzo długich przemyśleniach. I nie tylko moich. Wszyscy znajomi mi mówią, że jestem inna sama a inna z rodzicami. Nawet moja kuzynka mi powiedziała, że ja jestem na większym luzie sama niż z rodzicami. I nawet nie chodziło o jakieś szaleństwa tylko o samo zachowanie. Jak jestem sama częściej się uśmiecham, mam na ochotę na życie, nie boję sie wyrażać swojego zdania. Zabieram głos w dyskusjach... A jak są ze mną rodzice albo jedno z nich... Koniec... Milknę, jak ktoś mnie o coś zapyta najchętniej odwróciłabym się w drugą stronę i uciekła. Nie potrafię się NORMALNIE zachowywać w obecności rodziców... Nie wiem dlaczego.. Nie wiem.... Naprawdę nie wiem... DLACZEGO?? DLACZEGO TO GŁUPIE ŻYCIE RZUCA MI KŁODY POD NOGI?? DLACZEGO?? Może lepiej by było dla wszystkich, i dla mnie też, gdyby mnie na tym świecie nie było... Coraz częściej mam wątpliwości, czy jestem właściwą osobą we właściwym miejscu o właściwym czasie... komentarze: 1 Czytaj i dodaj nowy » 2006-02-03 22:50 Moi przyjciele... Przyjaciele są jak ciche anioły.. podtrzymują Cie kiedy jesteś bliski upadku... Mam przyjaciół-Nie mam przyjaciół... Najlepszy przyjaciel to taki, który nie afiszuje się tym, że sie z Tobą przyjaźni... Najlepszy przyjaciel to ten, który żyje Twoim życiem i ujawnia się, kiedy jest taka potrzeba... Właśnie czytałam bloga mojej koleżanki... Teraz przyjaciółki. Od dzisiaj przyjaciółki... Od zawsze przyjaciółki. Tylko nie od zawsze się rozumiałyśmy... Jaki ten los jest dziwny i przewrotny... Z Criven znamy się już cztery lata, ale początki naszej znajomości były bardzo trudne. Wręcz się nienawidziłyśmy... Ale w tamtym roku... Nie,dwa lata temu we wrześniu nasze drogi się zeszły ponownie. I to chyba tylko dzięki osobie, która wiele zanczy w moim życiu... MIałam z Nią wielki kontakt przez rok, a czuję się, jakby była moją najlepszą przyjaciółkę.. A wracając do Criven... Jest to moja bratnia dusza... Fakt, że jest ode mnie rok młodsza, ale mimo wszystko to nie ma znaczenia... Ona jest.. Brak słów... Nie wiem... Po prostu Criven... Nigdy nie myślałam, że ja i Ona się zaprzyjaźnimy.. ale stało się... I mam nadzieję, że ta przyjaźń przetrwa na długie lata ... Chciałabym :* Bo kocham Criven... Jak własną siostrę.... komentarze: 0 Czytaj i dodaj nowy » 2006-02-02 15:59 Myślałam i wymyśliłam, że.. .. Nic nie wymyślę... Dzisiaj miałam na 8.0 do 15.15 w szkole. Hmm.. Coraz bardziej kocham tę szkołę... Ludzie, gdybyście mieli taką wychowawczynię i nauczycieli jak ja to byście chcieli się uczyć... Brak słów. W mojej szkole jest zakaz dla III klas na wszelkiem wyjazdy, wycieczki, spacery, dyskoteki dopóki nie napiszemy testó. Ale moja Wychowawczyni powiedziała, że da sie obejść ten przepis i możemy którejś soboty wybrać się z klasą na rowery. Super... Tylko musi się ocieplic... I śnieg stopnieć. Po za tym powiedzała, że najchętniej na drugi dzień po testach zabrała by nas na wycieczkę, żeby znowu dyrka czegoś nie wymyśliła:/ Wczoraj była rada pedagogiczna i niestety było wiele skarg od nauczycieli, że jesteśmy niezdyscyplinowani na lekcjach.. Ale była pochwała, z kórej sie cieszymy a najbardziej nasza Wychowawczyni: że na próbne testy przygotowani byliśmy rewelacyjnie pod względem stoju... Wszyscy na galowo, aż pani Vice Dyrektor oniemiała że to nasza klasa tak odświętnie wygląda. Super. Ostatnio z moją formą fizyczną jest coraz lepiej. Coraz mniej się męczę, ale nadal po dużym wysiłku boli mnie głowa. Ale to chyba już nieuniknione bo bez specjalnych leków ani-rusz. A niestety daleka moa droga do lekarza. Ale i tak coś jest nie-tak. Ja nie wiem czemu... Mam dom, rodziców, mam co jeść... Prawie wszystko co chcę z rzeczy materialnych... Właśnie, materialnych... W mojej rodzinie nie ma czegoś takiego, żę gadamy sobie luźno na jakiś temat. Najgorsze jest to, że jesli ja mam zdanie odmienne na jakiś temat od moich rodziców, to zaczynają się na mnie drzeć, że jestem jeszcze gówniarą i nic nie wiem o życiu.. Jestem gówniarą? Szkoda, że ludzie używają słów, których znaczenia nie znają:( I po raz kolejny miałam nieziemską ochotę się pociąć... Nie chcę tego robić, ukrywam sznyty, udaję, że wszystko jest OK... Ale to jest silniejsze ode mnie... Ja nie wiem co mam ze sobą i z tym wszystkim zrobić.... To już trwa ponad rok, i czuję, że to się pogłębia... Boję się... komentarze: 0 Czytaj i dodaj nowy » 2006-02-01 20:09 Witanello =] Ile się działo.. Szkoła sie zaczęła, w ogóle.. Brechowo. W poniedziałek nic się szczególnego nie działo. Teraz zmienił mi się plan i mam dwa razy w tygodniu osiem lekcji, ale za to w środę mam tylko 4. Nie jest źle. Co do dzisiaj... Hmmm... Chyba najwięcej się działo. Przyjechał dziisaj do mnie mój brat cioteczny ze swoją dziewczyną. Hmmm.. Nie widzieliśmy się już 8 lat... Jak nie więcej. Strasznie dlugo. Jak widziałam go na zdjęciu u mojej kuzynki, to wyglądał przeciętnie, ale jak go zobaczyłam na żywo to oniemiałam... No boski chłopak. Może nie jest bardzo wysoki, ale dobrze zbudowany, ciemne oczy, ciemne włosy... Gdyby to nie był mój brat, to nie wiem, co by z tego było :) Ponad to od dwóch tygodni szukałam mojego zeszytu z biologii. Fakt, że mogłam założyć nowy, ale w tamtym miałam wszystkie notatki z całego pierwszego półrocza, więc byłam wściekła, jak się dowiedziałam, że nikt z klasy go nie ma, choć dobrze wiedziałam, że komuś go pożyczyłam. W końcu wbiłam na GG i ustawilam sobie bardzo dobitny opis "Rozjebie tego, kto ma mój zeszyt". Sorry za słownictwo... I nkit się nie odzywał, więc napisałam do kumpla, który miał niewiele lepszy opis od mojego: "wku*wiony na wszystko i wszystkich /nie pisac i tak nie odpisze...". Oto rozmowa: JA (19:42) sory, że przeszkadzam, mam tylko pytanie, jedno jedyne: czy może Ty masz mój zeszyt od bioli przepraszam i już nie przeszkadzam... ON (19:43) widze ze Ty takze ostro wkur*iona ON (19:43) i to niestety na mnie JA (19:43) jak cholera JA (19:43) czemu niestety ON (19:43) ale zrobilem prace domowa i dam Ci ja w szkole ON (19:43) i przepraszam z calego serca... ON (19:44) no bo to ja Ci go nie oddalem JA (19:44) Ty masz mój zeszyt??!! JA (19:44) naprawdę??!! JA (19:44) jejq... ok... już mi lepiej.... ON (19:44) serio... JA (19:45) doObra, spoko.... JA (19:45) ważne, że sie znalazł JA (19:45) już nie przeszkadzam] JA (19:45) do jutra ON (19:46) ok, i jeszcze raz sory ON (19:46) pa, do jutra Tak więc się zeszyt znalazł. I bardzo mi z tego powodu ulżyło. I dzisiaj byłam na pierwszej lekcjio niemieckiego w nowej grupie. Heh, nieźle, dyscyplina jakiej jeszcze nigdy nie widziałam, i nauczyciel tłumaczy wszystko od początku do końca. Wreszcie coś będę umiała... POZDRAWIAM;* komentarze: 1 Czytaj i dodaj nowy » |