Blog o zdrowiu jest częścią portalu poradnikmedyczny.pl blogi | zdrowie
Tarapaty nastolaty.
Nie wiem, jaki jest życia sens, nie wiem, co przyniesie dalsza wędrówka...

Brnę jednak w zaparte. Na złość wszystkim popaprańcom.
2006-10-29 00:09  Druga rocznica.
To właśnie dokładnie dwa lata temu usłyszałam coś, co zmieniło moje życie, zrujnowało je i pokrzyżowało moje plany. Coś, co zburzyło nadzieję, której jeszcze wtedy nie musiałam budować z takim wysiłkiem jak teraz.
To wtedy wszystko się zmieniło. Wtedy usłyszałam, że nie mogę już robić wielu rzeczy, że to, co chcę robić w życiu jest niemożliwe.
Zaczęła się moja wojna z życiem, która trwa do dziś.
Dwa razy dziennie zastrzyki, rehabilitacja, kroplówki, leki...
Jedno wyjście na przepustkę na trzy tygodnie pobytu w szpitalu.
A potem... Kiedy z jednej strony wszystko się skończyło, zaczęło się walić z drugiej strony...
Tak oto mija dwa lata od poniesienia porażki i utracenia celu życia.
Dwa moje najgorsze lata w życiu.
Dwa lata, gdzie wydarzyło się tyle złego, ile nie wydarzyło się przez całe dotychczasowe życie.
Dwa lata odkąd załapałam pierwszy poważny dół psychiczny, który był początkiem wszystkiego.
Nie ma w tym niczyjej winy.
Miałam pecha i tyle.
Zbieg nieszczęśliwych wypadków zrujnował moje plany...
2006-10-11 23:07  Chyba to nie tak...
Chyba za bardzo przywiązuję się do ludzi. Za szybko ufam, za szybko wierzę w każde słowo.
Po jednym pozytywnym zdaniu wierzę, że będzie lepiej.
Po jednym miłym spojrzeniu wydaje mi się, że świat nie jest taki zły...
Ale przecież...
To jest tylko jedno zdanie, tylko jedno spojrzenie, jeden dzień, jakich wiele w życiu...
Jak mówią 'Jedna jaskółka nie czyni wiosny', tak jedna pozytywna sytuacja nie zmieni życia na lepsze...
Ale przecież...
Co ja wiem o życiu? Mam przecież tylko 16 lat. Co ja przeżyłam? Nic. Wiele rodzin ma podobne problemy, wielu młodych ludzi przezywa to, co ja...
Mometami odnoszę wrażenie, że sama siebie nie znam. Momentami odnosze wrażenie, że chybado końca nie wiem, czego chcę...?
2006-10-07 21:52  ?!
Bo to jest tak:
Chwilowa radość i jakaś motywacja kończy się totalnym upadkiem.
A teraz...
Jest 21:53.
Sobota praktycznie minęła... Nie miałam za dużo zadane... Ale nie odrobiłam wszystkich zadań domowych... Bo po co? Jutro tez jest dzień...
Nie rozumiem swojego zachowania... Sama siebie nie rozumiem.. Każdego dnia wstanie z łóżka to ostatnio dla mnie wysiłek taki, jak bieg na 800 m w ramach moich możliwości...
Ja nie chcę tylko jednego:
żeby nie powróciły wydarzenia z luty/marzec tego roku...
A reszta? Niech się wali, niech się pali...
Ja chcę żyć!!
Tylko do końca nie wiem, jak...
2006-10-06 17:40  Huśtawka nastroju
No to tak:
Zaczyna sie układać...
Z polskiego za kartkówkę dostałam 4. Nie mogłam uwierzyć... Pomyślałam, że dostanę najwyżej 2 a tu...4 ;]
Bardzo się cieszę.
Po lekcjach poszłam z przyjaciółką do naszej wychowawczyni z gimnazjum. Zaskoczylyśmy ją nieco... Godzinę z nią gadałyśmy... O wszystkim, o tym, jak w szkole u nas, jak nam idzie, jak nauczyciele... I o jej nowej klasie. I powinno być wszystko w porządku, bo przecież... Było miło, nic przykrego się nie wydarzyło... Powspominałyśmy stare czasy. Wróciłam do domu, spokój, cisza... Zero kłótni, zero awantur, nikt do mnie nic nie ma...

A ja...
A ja wciąż nieszczęśliwa... Zaobserwowałam u siebie dziwne zachowania... Kiedy jest źle, wściekam się, klnę na czym świat stoi, kłócę się ze wszystkimi... A kiedy jest dobrze, wszystko się układa, każde wydarzenie wywołuje u mnie płacz... Co by się nie wydarzyło, mi się od razu chce płakać, nie mam siły na nic... Najchętniej zaszyłabym się gdzieś w czarnym kącie i nie wychodziła na świat...

CO jest? Co się ze mną dzieje? Przeciez nie mam tak źle... Już pogodziłam się z wszystkim, co ma być, to będzie a tu... ?? Załamka... I to niezalezna ode mnie... To tak, jakby w środku byly dwa głosy i jeden mówi, że wszystko jest ok, że trzeba się cieszyć życiem.. Ja już zaczynam w to wierzyć, chcę się cieszyć, a tu ta druga siła wkracza do akcji i bez uprzedzenia wyciska ze mnie łzy...

A ja tak bardzo bym chciała w końcu żyć pełnią, a nie się użalać....;(
2006-10-03 17:32  Przebłysk optymizmu
Iskra nadziei zabłysnęła...
Ostatnio zastanawiałam się... I doszłam do wniosku, że...;]
No cóż... Zaczęłam naukę w liceum... Więc nie mogę się poddać. Nie mogę teraz zrezygnować, gdy zabrnęłam już tak daleko.
Po liceum chcę na studia. Chcę studiować psychologię. Może nie uda mi się do Warszawy, ale może gdzieś indziej??? Się zobaczy... Ale postanowiłam już, że nie dam się zdeptać... Jeszcze trzy lata, potem wyjadę... Uwolnię się od tego życia. Koniec, kropka.
Musze dać radę! Bo przecież gdyby miało być inaczej, to bym już dawno upadła. Miałam potknięcia, nawet niejednokrotnie upadłam.
Ale byli ludzie, którzy podnosili mnie i postrzymywali, kiedy padałam...
Chyba to było po coś... Przecież nie mogłoby być tak, że ludzie dawali mi pomocną dłoń ot, tak dla zabawy... Tracili czas na mnie, żeby się okazało, że niepotrzebnie... Oczywiście zakładając, że pomoc była szczera... A w to nie wątpię.
Teraz muszę się wziąć w garść i zacząć działać...
W przyszłości ja będę pomagała dzieciakom w takiej sytuacji jak ja... Bo najtrudniejszym jest być ze swoimi problemami samemu... ;)
Poleć stronę » Wpisz adres email osoby której polecasz stronę:
© 2005-2012 Activeweb Medical Solutions.
Blog o zdrowiu jest częścią portalu www.poradnikmedyczny.pl | zdrowie | kardiologia | ginekologia.