
zdrowie
dla lekarzy:
dla lekarzy:
kardiologia
ginekologia
chirurgia
onkologia
radiologia
genetyka
choroby zakaźne
konferencje

życie z niepełnosprawnością | 2009-09-06 23:53 Natalka o sobie:) Moja historia rozpoczęła się 19.03.2001r, gdy to wieczorem moja mama dostała bóli,odeszły jej wody płodowe i nie było już odwrotu, musiałam urodzić się w 31tyg. ciąży. Urodziłam się w szpitalu w Oleśnie, skąd karetka przewiozła mnie na OIOM do wojewódzkiego szpitala w Opolu. Miałam problemy z oddychaniem, dlatego podłączono mnie do respiratora, który oddychał za mnie przez kilka dni, do czasu, gdy moje płuca mogły już pracować same.Niestety lekarzom ciągle coś nie podobało się w moim zachowaniu:/, 3 razy pobierali mi płyn mózgowo-rdzeniowy dobadania (uff dobrze że tego nie pamiętam). Dostałam dwa antybiotyki, gdyż urodziłam się z jakimś zakażeniem napisali mi później, że wrodziłam się z wadą wrodzoną... W tym czasie mama przyjeżdżała do mnie codziennie, po tygodniu przewieźli mnie na patologię noworodka w innym szpitalu, gdzie mama mogła już być ze mną cały czas. Tam robili mi dalsze badania. USG przez ciemieniowe wykazało spore uszkodzenia komórek mózgowych, spowodowane niedotlenieniem. Co , jak, dlaczego tak się stało to nikt dokładnie nie wie, stało się... W tym czasie mama przyjeżdżała do mnie codziennie, po tygodniu przewieźli mnie na patologię noworodka w innym szpitalu, gdzie mama mogła już być ze mną cały czas. Tam robili mi dalsze badania. USG przez ciemieniowe wykazało spore uszkodzenia komórek mózgowych, spowodowane niedotlenieniem. Co , jak, dlaczego tak się stało to nikt dokładnie nie wie, stało się... Gdy doszłam do wagi 2 kg mogli wypisać mnie do domu. Dalsze miesiące mojego życia to ciągłe wizyty i kontrole to neurologiczne, okulistyczne,laryngologiczne, neonatologiczne, pobytu w róznych szpitalach(...). Od samego początku rehabilitanci zmuszali mnie do pracy, a ja po godzinnej jeździe samochodem ( a z początku był to maluch:/) nie bardzo miałam ochotę na gimnastykę, była to ciągła walka z rehabilitantką, która wcale nie chciała mi odpuścić... To taki mały skrót mojego wczesnego dzieciństwa. Teraz mam 8 lat, stwierdzone mózgowe porażenie dziecięce: czterokończynowa spastyka i wiotki tułów. Trudno mi cokolwiek utrzymać w dłoniach, gdyż są bardzo spięte, przez co mało sprawne,słaby kręgosłup przy napiętych nogach, nie pozwala mi na dłuższe utrzymanie się w pozycji siedzącej czy stojącej. Mam problemy ze wzrokiem- stwierdzony zanik nerwów wzrokowych. Długotrwałe złe napięcie mięśni, spowodowały podwichnięcie prawego biodra, by nie zwichnęło się całkowicie czeka mnie teraz operacja w Busku Zdrój 29 wrzesnia, także trzymajcie za mnie kciuki. Mam nadzieję, że wszystko się powiedzie. Jedną operację już miałam i niestety nie osiągnęliśmy zamierzonego rezultatu. Właśnie przeczytałam to co napisaliśmy, i wygląda to trochę smutno, ale tak nie było. Lubię się śmiać, wygłupiać:), najlepiej wychodzi mi to z tatą:), z mamą też, tyle, że wygląda to trochę inaczej:], bo jako moja osobista rehabilitantka zawsze szuka takich zabaw, przy których muszę trochę popracować:], to ci mama...:), (ale ze zjeżdżalni ze mną zjeżdża:)) Czasem jedziemy na turnus rehabilitacyjny, ale ze względu na koszt (3700 za dwa tygodnie), nie ma ich za dużo, więc musimy radzić sobie sami. Mój pokój wygląda już jak gabinet rehabilitacyjny:) Wiem że jestem kochana przez moich rodziców, bardzo się starają by zapewnić mi godne życie i ja ich też bardzo kocham:), moich dwóch braci też;) Jestem, żyję:) http://www.dzieciom.pl/3670 http://nasza-klasa.pl/profile/3183943 Brak komentarzy Powrót »Nowy komentarz: |